zielone łąki
strzeliste lasy
tak śnieżne góry
fantazji czasy
tak dawno przecież
cię nie czytałem
ile to znowu
stron zmarnowałem
wróć do mnie magio
magio lektury
wróć poprzez słowa
zmień świat ponury
tam czeka spokój
i ukojenie
czeka przygoda
za snem westchnienie
czuję jak płynę
wielkim spokojem
czuję się pewnie
już się nie boję
samotny jest świat
jak samotny człowiek
niby to jednostka
wielki życia krwiobieg
beznadziejna kwestia
szuka wyjścia matni
samotny jest człowiek
lecz nigdy ostatni
mając trzynaście lat
chciałem zatrzymać czas
niefortunnie
mając dwadzieścia pięć
chciałbym wróci ich osiem
bezskutecznie
niestety stało się
dusza zestarzała się
przedwcześnie
na moście
ponad rzeką wielką
czekałem
z duszą lekką
z obu stron był eden
gdzie nie sięgam wzrokiem
może to było wczoraj
a może przed rokiem
skoczyłem jak zwykle
w nurt nieokiełznany
został daleko
przez fale wylany
na moście
pod nim wartka rzeka
można przecież skakać
lecz szkoda człowieka
nie jestem czarny
nie jestem biały
nie jestem zimny
ani też trwały
nie jestem tutaj
ani przez chwilę
tylko się zdaje
że tutaj byłem
nie jestem ciepły
nie jestem miałki
nie jestem trochę
nie poddam walki
nie jestem kłamcą
nie jestem bogiem
nie jestem wcale
a przecież mogę
zmiana nastroju
skaczmy do góry
skaczmy wysoko
banalnie w chmury
łatwe są rymy
łatwe uśmiechy
więc wzbijmy się mocno
tam do uciechy
tam do radości
poprzez wspomnienia
poprzez niedoszłe
piękne olśnienia
zmiana nastroju
dzieło muzyki
działo muzyki
radosne wnyki
ćwiczmy wymyki
tańczmy na plaży
mi nie zaprzeczysz
bo o tym marzysz
punkt grawitacja
złammy zasady
ot przecież można
wedle zasady
tam na ulicy
tańczą latarnie
tańczą światełka
choć duszno – parnie
banał bałem
pogania wszystko
tańczmy i skaczmy
ot widowisko
co jutro będzie
nowa przygoda
na przygód życia
nigdy nie szkoda
zaskoczyć mogę
zawsze i wszędzie
tym właśnie oto
że jakoś będzie
mam płuca pełne smoły
i głowę pełną czartów
palę i to całkiem prawda
skorym jest do żartów
lecz erotyki proszę
nie piszę jakoś tak
być może starym
być może to jest znak
mam oczy znów zamglone
i mam też rano wstać
a jednak erotyków
nie znajdziesz miła ma
w moim pokoju
jak w samotności
jedynie otóż
bałagan gości
ledwie go zgarnę
coś poukładam
wtedy wychodzi
że nim nie władam
dziś jeszcze całkiem
jutro nie bardzo
i za to wszystko
szybko mnie skarcą
w moim pokoju
jak w samotności
czasami miewam
przyjaznych gości
lecz gdy wychodzą
tylko zostaje
to co się z czasem
bajzlem znów staje
dziś nikt nie przyszedł
zatem porządek
jednak już niesie
następnych z prądem
energia czysta
tak to kieruje
że nim posprzątam
znów demoluje
jedz droga panno
jedz aby trochę
bo ja widoku kości
dłużej nie zniosę
jesz mówisz dużo
jesz nadto nawet
ja tam nie widzę
jedzenia zalet
ja widzę kości
ubrane w skórę
ja tu mam wizje
raczej ponure
jedz choćby zaraz
w imię tasiemca
bo ty go głodem
srogo zadręczasz